Takie połączenie smaku można lubić lub nienawidzić! Innej opcji nie ma ;). Owoce w wytrawnej sałatce. Osobiście uwielbiam takie coś, rodzina także. W ogóle melon Galia jest dla mnie bardziej wytrawny niż słodki. Jego obłędnie miodowy zapach i mniej słodki miąższ trochę się ze sobą kłócą ;).
Dla trzech osób:
szklanka ugotowanego bobu
jeden średni pomidor
cztery małe małosolne ogórki
osiem czarnych oliwek
100g lub więcej słonego sera feta
1/3 dojrzałego melona Galia czyli około 250g
mała czerwona cebula
pół pęczka natki pietruszki
kilka liści ulubionej sałaty
sok z cytryny
sól morska
świeżo mielony pieprz
Bób gotuję do miękkości i pod sam koniec gotowania dopiero solę. Ciepły obieram i odkładam do całkowitego wystudzenia. Pomidora oparzam, obieram ze skóry i kroję na mniejsze kawałki. Podobne rozmiarem do ziaren bobu. Melona przechowuję w lodówce. Najbardziej smakuje mi taki zimny. Odkrawam potrzebny mi kawałek, a resztę wkładam do lodówki. Kawałek przeznaczony do sałatki kroję w paski i obieram ze skóry, łyżeczką wybieram pestki i melona kroję na kawałki. Trochę większe niż pomidor i bób. Małosolne ogóreczki kroję wzdłuż i na cienkie półtalarki. Wszystkie składniki wkładam do jednej miski. Do tego bardzo drobno posiekana czerwona cebula i natka pietruszki. Oliwki przekrojone na cztery i pokrojony w około półcentymetrowe kosteczki ser feta. Dressingiem w tej sałatce jest sok ze wszystkich składników. Do tego dodaję kilka kropli soku z cytryny i dużo pieprzu. Po wymieszaniu trzeba spróbować, bo sól może nie być potrzebna. Oliwki i ser są dosyć słone. Ja jednak dodałam odrobinę soli.
Sałatka jest jeszcze smaczniejsza jak trochę posiedzi w lodówce. Tak schłodzoną podaję na liściach sałaty. Tym razem na czerwonej dębolistnej. Dla mnie ma lekko jabłkowy smak z wyczuwalną gorzką nutą. Idealnie pasuje.
Smacznego! ;))
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sałatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sałatki. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 30 lipca 2013
piątek, 12 lipca 2013
Młode ziemniaki z bobem.
Od dawna chodziła za nami sałatka ziemniaczana z majonezem. Jednak takiej tradycyjnej warzywnej jakoś nikomu nie chciało się robić. Tu prostsze i niezwykle smaczne rozwiązanie. Robiąc tę sałatkę musimy się bardzo pilnować by nie wyjeść całego bobu i ziemniaków przed jej przygotowaniem. Do tego wegański majonez i cała rodzina szczęśliwa ;). Do tego świeżość składników, nie mogło się nie udać...
kilogram małych młodych ziemniaków
pół kilograma świeżego bobu
pęczek koperku
majonez jaglany
sól morska
świeżo mielony kolorowy pieprz
Ziemniaki oskrobałam i ugotowałam do miękkości. Po zagotowaniu posoliłam. Ugotowane odlałam i zostawiłam do całkowitego ostudzenia.
Bób ugotowałam do miękkości. Myślę, że każdy lubi inny bób, więc co jakiś czas trzeba go próbować. Tu także gdy woda się zagotowała dodałam soli. Ugotowane i jeszcze ciepłe fasolki obierałam z łupin. Gdy wystygną staje się to trudniejsze. Po wyłuskaniu zostawiłam do wystygnięcia.
Do tego przepisu zrobiłam majonez według przepisu z bloga Smakoterapia. Dodałam do niego jednak trochę ponad szklankę gotowanej jagli, łyżeczkę ostrej rosyjskiej musztardy i trzy niewielkie ząbki młodego czosnku. Dla odrobiny kwaskowatego posmaku dodałam dwie łyżki octu jabłkowego. Dla osłody łyżeczkę trzcinowego cukru. Oleju też jakoś mniej mi się wlało i był idealny!
Koperek opłukałam i drobno posiekałam.
Wystudzone ziemniaki kroiłam wzdłuż na pół i kolejno na około centymetrowe plastry. Tak by łatwo się je jadło.
Wszystkie składniki włożyłam do dużej miski i wymieszałam ze sobą. Doprawiłam sporą szczyptą soli i świeżo mielonym pieprzem.
Trochę sałatki zostało, więc włożyłam ją do plastikowego pojemnika i do lodówki. Następnego dnia była równie pyszna.
Smacznego! ;))
kilogram małych młodych ziemniaków
pół kilograma świeżego bobu
pęczek koperku
majonez jaglany
sól morska
świeżo mielony kolorowy pieprz
Ziemniaki oskrobałam i ugotowałam do miękkości. Po zagotowaniu posoliłam. Ugotowane odlałam i zostawiłam do całkowitego ostudzenia.
Bób ugotowałam do miękkości. Myślę, że każdy lubi inny bób, więc co jakiś czas trzeba go próbować. Tu także gdy woda się zagotowała dodałam soli. Ugotowane i jeszcze ciepłe fasolki obierałam z łupin. Gdy wystygną staje się to trudniejsze. Po wyłuskaniu zostawiłam do wystygnięcia.
Do tego przepisu zrobiłam majonez według przepisu z bloga Smakoterapia. Dodałam do niego jednak trochę ponad szklankę gotowanej jagli, łyżeczkę ostrej rosyjskiej musztardy i trzy niewielkie ząbki młodego czosnku. Dla odrobiny kwaskowatego posmaku dodałam dwie łyżki octu jabłkowego. Dla osłody łyżeczkę trzcinowego cukru. Oleju też jakoś mniej mi się wlało i był idealny!
Koperek opłukałam i drobno posiekałam.
Wystudzone ziemniaki kroiłam wzdłuż na pół i kolejno na około centymetrowe plastry. Tak by łatwo się je jadło.
Wszystkie składniki włożyłam do dużej miski i wymieszałam ze sobą. Doprawiłam sporą szczyptą soli i świeżo mielonym pieprzem.
Trochę sałatki zostało, więc włożyłam ją do plastikowego pojemnika i do lodówki. Następnego dnia była równie pyszna.
Smacznego! ;))
niedziela, 9 czerwca 2013
Imprezowa sałatka z makaronem.
Po sobotnim koncercie zostałyśmy nakarmione taką właśnie sałatką. Jest to przepis Marty, którą serdecznie pozdrawiam. Nie byłabym oczywiście sobą gdybym kilku smaczków nie dodała ;). Sałatka jest tłusta i treściwa, stąd określenie imprezowej. Dobrze sprawdzi się w roli "podkładki".
Dla czterech osób użyłam:
dziewięć większych, mocno czerwonych pomidorków koktajlowych
150g sera feta
czternaście czarnych oliwek z pestką
sześć suszonych pomidorów z oleju
olej z suszonych pomidorów
kilka listków świeżej bazylii
świeżo mielony pieprz kolorowy
płatki chili do smaku
200g grubszego makaronu, może być trójkolorowy
Pomidorki sparzyłam i obrałam ze skórki, ale nie trzeba tego robić. My po prostu nie lubi my ze skórą. Pokroiłam na ćwiartki. Ser feta odsączyłam i pokroiłam w półcentymetrową kostkę. Suszone pomidory również posiekałam w kostkę. Oliwki po pestce przekroiłam na pół. Pestki wyrzuciłam, połówki oliwek pokroiłam w paseczki. Wszystkie składniki wrzuciłam do miski. Porwałam do tego listki bazylii, dodałam pieprz i płatki chili.
Makaron ugotowałam do miękkości, odlałam i porządnie przelałam zimną wodą. Przed wrzuceniem do sałatki trzeba go mocno odsączyć w wody. Inaczej rozwodni nam sos, a tego chcemy uniknąć. Dodałam go do miski i polałam jakimiś dziesięcioma łyżkami pomidorowego oleju. Musicie spróbować i sami wyczuć jego ilość.
Sałatki z makaronem trzeba zjadać tego samego dnia. Później tylko tracą na smaku, zwłaszcza jak się je przechowuje w lodówce. Więc przygotowujemy i zjadamy.
W przepisie nie ma soli, bo oliwki i ser są wystarczająco słone by doprawić całość.
Smacznego! ;))
Dla czterech osób użyłam:
dziewięć większych, mocno czerwonych pomidorków koktajlowych
150g sera feta
czternaście czarnych oliwek z pestką
sześć suszonych pomidorów z oleju
olej z suszonych pomidorów
kilka listków świeżej bazylii
świeżo mielony pieprz kolorowy
płatki chili do smaku
200g grubszego makaronu, może być trójkolorowy
Pomidorki sparzyłam i obrałam ze skórki, ale nie trzeba tego robić. My po prostu nie lubi my ze skórą. Pokroiłam na ćwiartki. Ser feta odsączyłam i pokroiłam w półcentymetrową kostkę. Suszone pomidory również posiekałam w kostkę. Oliwki po pestce przekroiłam na pół. Pestki wyrzuciłam, połówki oliwek pokroiłam w paseczki. Wszystkie składniki wrzuciłam do miski. Porwałam do tego listki bazylii, dodałam pieprz i płatki chili.
Makaron ugotowałam do miękkości, odlałam i porządnie przelałam zimną wodą. Przed wrzuceniem do sałatki trzeba go mocno odsączyć w wody. Inaczej rozwodni nam sos, a tego chcemy uniknąć. Dodałam go do miski i polałam jakimiś dziesięcioma łyżkami pomidorowego oleju. Musicie spróbować i sami wyczuć jego ilość.
Sałatki z makaronem trzeba zjadać tego samego dnia. Później tylko tracą na smaku, zwłaszcza jak się je przechowuje w lodówce. Więc przygotowujemy i zjadamy.
W przepisie nie ma soli, bo oliwki i ser są wystarczająco słone by doprawić całość.
Smacznego! ;))
piątek, 10 maja 2013
Lekka sałatka z pomidorem i rzodkiewką.
Zaczyna się czas sałatek! Są lekkie, smaczne, kolorowe, pełne witamin. Najlepiej smakują w ciepłe dni, a do tego jest coraz więcej świeżych składników. Szkoda z tego nie skorzystać!
dressing:
cztery łyżki oleju rzepakowego lub oliwy z oliwek
cztery łyżki soku z cytryny
trzy ząbki czosnku
pół łyżeczki trzcinowego cukru lub miodu
szczypta soli morskiej
świeżo mielony kolorowy pieprz
koperek
Do miseczki wlałam olej i sok z cytryny, wymieszałam by sos zrobił się lekko mętny. Wrzuciłam szczyptę soli i cukru, do tego wtarłam ząbki czosnku. Doprawiłam pieprzem i dodałam koperek. Dokładnie wymieszałam. Sos do sałatki zawsze powinien być odrobinę zbyt mocny w smaku. Reszty sałatki przecież nie doprawiamy i jej delikatny smak idealnie zrównoważy się z wyraźniejszym dressingiem.
sałatka:
duża garść młodych listków sałaty
pięć rzodkiewek
dwa średnie pomidory
Pomidory oparzyłam i obrałam ze skórki, pokroiłam w półplasterki. Rzodkiewki umyłam i pokroiłam w plastry. Sałatę porządnie opłukałam na sicie i jak najmocniej odsączyłam z wody. Niestety nie mam jeszcze wirówki do sałaty. Wrzuciłam wszystko do miski, lekko przemierzałam i polałam sosem. Należy to robić przez samym podaniem by sałata nie zwiędła i nie utraciła wspaniałej chrupkości.
Smacznego zielonego! ;))
dressing:
cztery łyżki oleju rzepakowego lub oliwy z oliwek
cztery łyżki soku z cytryny
trzy ząbki czosnku
pół łyżeczki trzcinowego cukru lub miodu
szczypta soli morskiej
świeżo mielony kolorowy pieprz
koperek
Do miseczki wlałam olej i sok z cytryny, wymieszałam by sos zrobił się lekko mętny. Wrzuciłam szczyptę soli i cukru, do tego wtarłam ząbki czosnku. Doprawiłam pieprzem i dodałam koperek. Dokładnie wymieszałam. Sos do sałatki zawsze powinien być odrobinę zbyt mocny w smaku. Reszty sałatki przecież nie doprawiamy i jej delikatny smak idealnie zrównoważy się z wyraźniejszym dressingiem.
sałatka:
duża garść młodych listków sałaty
pięć rzodkiewek
dwa średnie pomidory
Pomidory oparzyłam i obrałam ze skórki, pokroiłam w półplasterki. Rzodkiewki umyłam i pokroiłam w plastry. Sałatę porządnie opłukałam na sicie i jak najmocniej odsączyłam z wody. Niestety nie mam jeszcze wirówki do sałaty. Wrzuciłam wszystko do miski, lekko przemierzałam i polałam sosem. Należy to robić przez samym podaniem by sałata nie zwiędła i nie utraciła wspaniałej chrupkości.
Smacznego zielonego! ;))
wtorek, 23 kwietnia 2013
Awaryjna sałatka z puszek.
Wczoraj wróciłam późno do domu i nie miałam siły na gotowanie, a jeść się chciało. W takich chwilach lub gdy ktoś nie spodziewanie nas odwiedzi sięgam po zapasy puszek. Zawsze są jakieś w szafce i szybko można zrobić smaczną i sycąca sałatkę.
Potrzebujemy:
puszka kukurydzy
puszka czerwonej fasolki
puszka groszku
puszka ananasa w plastrach
dwie łyżki majonezu
dużo świeżo zmielonego pieprzu
szczypta płatków chili
dodatkowo jeśli mam dodaję marynowane pieczarki
Kukurydzę, fasolę i groszek wysypuję na sitko i płuczę pod bieżącą wodą. Odsączam i przekładam do miski. Plastry ananasa kroję na mniejsze kawałki i dodaję do puszkowych składników. Kiedyś zamiast ananasa dodałam mandarynek i też było bardzo smaczne. Nakładam majonez, wsypuję płatki chili i mielę dużo pieprzu. Mieszam dokładnie.
Miałam resztę kiełków ze śniadania, więc też je dorzuciłam. Pasowały idealnie.
Smacznego!
Potrzebujemy:
puszka kukurydzy
puszka czerwonej fasolki
puszka groszku
puszka ananasa w plastrach
dwie łyżki majonezu
dużo świeżo zmielonego pieprzu
szczypta płatków chili
dodatkowo jeśli mam dodaję marynowane pieczarki
Kukurydzę, fasolę i groszek wysypuję na sitko i płuczę pod bieżącą wodą. Odsączam i przekładam do miski. Plastry ananasa kroję na mniejsze kawałki i dodaję do puszkowych składników. Kiedyś zamiast ananasa dodałam mandarynek i też było bardzo smaczne. Nakładam majonez, wsypuję płatki chili i mielę dużo pieprzu. Mieszam dokładnie.
Miałam resztę kiełków ze śniadania, więc też je dorzuciłam. Pasowały idealnie.
Smacznego!
niedziela, 21 kwietnia 2013
Bruschetta z egzotyczną salsą.
Oglądałam wczoraj telewizję i prześladowała mnie bruschetta. W jednym programie była z pomidorami, mozzarellą i bazylią. W kolejnym z samymi pomidorami i czosnkiem, a w następnym jeszcze inna. Byłam bezbronna wobec tego ataku, a wizyta w sklepie przypieczętowała wyrok! ;)
Salsa:
małe mango
niewielkie awokado
dwa średnie pomidory
pół pęczka pietruszki
pół średniej czerwonej cebuli
mały ząbek czosnku
sok z połowy limetki
płatki chili
sól i pieprz
Dodatkowo:
pieczywo pszenno-żytnie z ziarnami lub które lubicie
ząbek czosnku
oliwa
sól
Mango, awokado i pomidory miały podobne proporcje. Z racji na to, że mango ma wielgachną pestkę możemy wybrać trochę większe od awokado. Pomidory zazwyczaj wybieram średnie, te udało mi się kupić pachnące i smakujące jak pomidory! Mango i awokado kupiłam już lekko miękkie. Takie, że gdy przycisnęłam palcem zostawał delikatny ślad. Jednak by mieć pewność, że są dojrzałe zafundowałam im noc pełną etylenu. Włożyłam do foliowego worka mango, awokado, pomidory, dojrzałego banana i trzy jabłka. Pod wpływem uwalnianego przez te ostatnie etylenu pozostałe szybko dojrzały.
Przygotowując salsę oparzyłam i obrałam ze skórki pomidory. Pokroiłam je w kostkę, ale uprzednio usunęłam z nich pestki (były bardzo smaczne ;)). Drobno posiekałam czerwoną cebulę i natkę pietruszki. Mango skroiła przy samej pestce, pokroiłam w plastry, obrałam skórkę i pokroiłam w kostkę. Roztarłam czosnek i wrzuciłam do reszty składników. Dodałam sól, pieprz, płatki chili i sok z limetki. Dobrze jest ją rozmasować, przekroić wzdłuż i na ćwiartki, wtedy dużo łatwiej jest wycisnąć z niej sok. Po przekrojeniu na pół zawsze siłowałam się z wyciśnięciem soku, tak jest o wiele łatwiej. Wymieszałam wszystkie składniki. Na samym końcu zabrałam się za awokado z tego powodu, że bardzo szybko ciemnieje. Przekroiłam je na pół i wyjęłam pestkę za pomocą noża, wbiłam go w nią i przekręciłam. Kostka awokado, mango i pomidorów powinna być w miarę jednakowej wielkości. Delikatnie wmieszałam awokado.
Na rozgrzanej grillowej patelni położyłam kromki chleba lekko posmarowane oliwą. Przypiekłam z obu stron i natarłam ząbkiem czosnku, delikatnie oprószyłam solą i na górę nałożyłam salsę.
Smacznego! ;))
małe mango
niewielkie awokado
dwa średnie pomidory
pół pęczka pietruszki
pół średniej czerwonej cebuli
mały ząbek czosnku
sok z połowy limetki
płatki chili
sól i pieprz
Dodatkowo:
pieczywo pszenno-żytnie z ziarnami lub które lubicie
ząbek czosnku
oliwa
sól
Mango, awokado i pomidory miały podobne proporcje. Z racji na to, że mango ma wielgachną pestkę możemy wybrać trochę większe od awokado. Pomidory zazwyczaj wybieram średnie, te udało mi się kupić pachnące i smakujące jak pomidory! Mango i awokado kupiłam już lekko miękkie. Takie, że gdy przycisnęłam palcem zostawał delikatny ślad. Jednak by mieć pewność, że są dojrzałe zafundowałam im noc pełną etylenu. Włożyłam do foliowego worka mango, awokado, pomidory, dojrzałego banana i trzy jabłka. Pod wpływem uwalnianego przez te ostatnie etylenu pozostałe szybko dojrzały.
Przygotowując salsę oparzyłam i obrałam ze skórki pomidory. Pokroiłam je w kostkę, ale uprzednio usunęłam z nich pestki (były bardzo smaczne ;)). Drobno posiekałam czerwoną cebulę i natkę pietruszki. Mango skroiła przy samej pestce, pokroiłam w plastry, obrałam skórkę i pokroiłam w kostkę. Roztarłam czosnek i wrzuciłam do reszty składników. Dodałam sól, pieprz, płatki chili i sok z limetki. Dobrze jest ją rozmasować, przekroić wzdłuż i na ćwiartki, wtedy dużo łatwiej jest wycisnąć z niej sok. Po przekrojeniu na pół zawsze siłowałam się z wyciśnięciem soku, tak jest o wiele łatwiej. Wymieszałam wszystkie składniki. Na samym końcu zabrałam się za awokado z tego powodu, że bardzo szybko ciemnieje. Przekroiłam je na pół i wyjęłam pestkę za pomocą noża, wbiłam go w nią i przekręciłam. Kostka awokado, mango i pomidorów powinna być w miarę jednakowej wielkości. Delikatnie wmieszałam awokado.
Na rozgrzanej grillowej patelni położyłam kromki chleba lekko posmarowane oliwą. Przypiekłam z obu stron i natarłam ząbkiem czosnku, delikatnie oprószyłam solą i na górę nałożyłam salsę.
Smacznego! ;))
środa, 17 kwietnia 2013
Kolorowa sałatka z kapusty pekińskiej.
Coraz przyjemniejsza aura na dworze sprzyja ochocie na lekkie potrawy. Do tego duża ilość witamin zawartych w tej sałatce przyda się do zregenerowania organizmu po zimie. Poza tym sałatka jest po prostu pyszna, szybka w przygotowaniu i niezwykle sycąca. Myślę, że można do niej dodać wszystko na co mamy w danej chwili ochotę.
Dla trzech osób:
mała kapusta pekińska
garść rukoli
kukurydza konserwowa
czerwona fasolka z puszki
pomidor
rzodkiewka
ananas w lekkim syropie
konserwowa cukinia lub ogórki
kiełki rzodkiewki
sos:
400g naturalnego jogurtu
130-150g chudego twarogu
12 czarnym oliwek z pestką
duży ząbek czosnku
sok z połowy małej cytryny
sól i pieprz
Poszczególne składniki sałatki układam oddzielnie, aby każdy mógł sobie skomponować sałatkę według własnego upodobania. Oczywiście też im później połączymy ze sobą wszystkie składniki tym sałatka będzie świeższa. Polana zbyt wcześnie dresingiem utraci świeżość, chrupkość i smaki za bardzo się wymieszają.
Na początku przygotowuję sos, aby miał chwilę by się przegryźć. Do blendera wkładam wypestkowane oliwki, naturalny jogurt, kawałek twarogu i z grubsza pocięty czosnek. Doprawiam spora ilością soli i pieprzu oraz sokiem z cytryny. Dokładnie miksuję. Jeśli wolimy gęstszy sos wystarczy dodać więcej sera. Sos musi być troszkę zbyt intensywne przy spróbowaniu, po dodaniu do bardziej delikatnych składników smak się zrównoważy. Powinien być przyjemnie słony, oliwki powinny się dać wyraźnie wyczuć, a lekko kwaskowa nuta ma współgrać z aromatem czosnku.
Kapustę obieram z zewnętrznym liści, przekrawam na pół i myję. Siekam w paski. Rukolę myję i siekam w cienkie paseczki. Te składniki akurat wkładam do jednego pojemnika. Kukurydze i fasolkę płuczę przed podaniem. Ananasa, ogórki/cukinię i rzodkiewki kroję na mniejsze kawałki. Pomidory oparzam, zdejmuję skórkę i kroję w plasterki. Kiełki płuczę.
Można przystąpić do układania własnej sałatki. Bardzo lubię kontrastujące połączenie słodkiego ze słonym, kwaśnym i pikantnym.
Smacznego! ;))
Dla trzech osób:
mała kapusta pekińska
garść rukoli
kukurydza konserwowa
czerwona fasolka z puszki
pomidor
rzodkiewka
ananas w lekkim syropie
konserwowa cukinia lub ogórki
kiełki rzodkiewki
sos:
400g naturalnego jogurtu
130-150g chudego twarogu
12 czarnym oliwek z pestką
duży ząbek czosnku
sok z połowy małej cytryny
sól i pieprz
Poszczególne składniki sałatki układam oddzielnie, aby każdy mógł sobie skomponować sałatkę według własnego upodobania. Oczywiście też im później połączymy ze sobą wszystkie składniki tym sałatka będzie świeższa. Polana zbyt wcześnie dresingiem utraci świeżość, chrupkość i smaki za bardzo się wymieszają.
Na początku przygotowuję sos, aby miał chwilę by się przegryźć. Do blendera wkładam wypestkowane oliwki, naturalny jogurt, kawałek twarogu i z grubsza pocięty czosnek. Doprawiam spora ilością soli i pieprzu oraz sokiem z cytryny. Dokładnie miksuję. Jeśli wolimy gęstszy sos wystarczy dodać więcej sera. Sos musi być troszkę zbyt intensywne przy spróbowaniu, po dodaniu do bardziej delikatnych składników smak się zrównoważy. Powinien być przyjemnie słony, oliwki powinny się dać wyraźnie wyczuć, a lekko kwaskowa nuta ma współgrać z aromatem czosnku.
Kapustę obieram z zewnętrznym liści, przekrawam na pół i myję. Siekam w paski. Rukolę myję i siekam w cienkie paseczki. Te składniki akurat wkładam do jednego pojemnika. Kukurydze i fasolkę płuczę przed podaniem. Ananasa, ogórki/cukinię i rzodkiewki kroję na mniejsze kawałki. Pomidory oparzam, zdejmuję skórkę i kroję w plasterki. Kiełki płuczę.
Można przystąpić do układania własnej sałatki. Bardzo lubię kontrastujące połączenie słodkiego ze słonym, kwaśnym i pikantnym.
Smacznego! ;))
sobota, 30 marca 2013
Wiosenna sałatka z serkiem wiejskim.
Tę sałatkę zazwyczaj jadam na śniadanie, jednak dziś naszła mnie na nią ochota wieczorem. Do tego pyszny żytni chleb na zakwasie posmarowany masłem. Często podaję ją do jajek na miękko.
Jest bardzo lekka i może się przydać na świąteczne przejedzenie ;).
Dla dwóch osób:
sześć rzodkiewek
pół ogórka
trochę szczypiorku
400g serka wiejskiego
sól i pieprz
Umyte warzywa obieram i ucieram na jarzynowej tarce. Dodaję serek wiejski z którego uprzednio odlałam całą śmietankę, oraz posiekany szczypiorek. Doprawiam szczyptą soli i spora ilością świeżo zmielonego pieprzu. Mieszam by smaki się połączyły.
Smacznego!
Jest bardzo lekka i może się przydać na świąteczne przejedzenie ;).
Dla dwóch osób:
sześć rzodkiewek
pół ogórka
trochę szczypiorku
400g serka wiejskiego
sól i pieprz
Umyte warzywa obieram i ucieram na jarzynowej tarce. Dodaję serek wiejski z którego uprzednio odlałam całą śmietankę, oraz posiekany szczypiorek. Doprawiam szczyptą soli i spora ilością świeżo zmielonego pieprzu. Mieszam by smaki się połączyły.
Smacznego!
poniedziałek, 25 marca 2013
Polenta z szybką sałatką z roszponki.
Dziś na obiad odgrzałam polentę zrobioną według tego przepisu, a do niej szybką sałatkę z roszponki.
Do polenty przy podgrzewaniu dolałam odrobinkę wody by łatwiej było ją mieszać, bo przez noc zrobiła się bardziej zwarta. Dodałam sporą szczyptę soli, kawałek masła czy odrobina sera oraz pieprz też dobrze jej zrobiły. Należy ja podgrzewać na małym ogniu, żeby się nie przypaliła.
Na sałatkę wzięłam:
garść roszponki
łyżkę lekko ostrej musztardy ziarnistej
pięć suszonych pomidorów z oliwy
trzy łyżki oleju rzepakowego
pieprz kolorowy
Roszponkę opłukałam i obcięłam korzonki, ale nie trzeba tego robić. Wystarczy umyć. Do miski dodałam musztardę i pokrojone na mniejsze kawałki pomidorki. Dolałam olej i wymieszałam, żeby smaki się połączyły. Zmieliłam pieprz i wrzuciłam roszponkę. Delikatnie, ale dokładnie wymieszałam z dressingiem. Sałatka gotowa do podania.
Smacznego!
Do polenty przy podgrzewaniu dolałam odrobinkę wody by łatwiej było ją mieszać, bo przez noc zrobiła się bardziej zwarta. Dodałam sporą szczyptę soli, kawałek masła czy odrobina sera oraz pieprz też dobrze jej zrobiły. Należy ja podgrzewać na małym ogniu, żeby się nie przypaliła.
Na sałatkę wzięłam:
garść roszponki
łyżkę lekko ostrej musztardy ziarnistej
pięć suszonych pomidorów z oliwy
trzy łyżki oleju rzepakowego
pieprz kolorowy
Roszponkę opłukałam i obcięłam korzonki, ale nie trzeba tego robić. Wystarczy umyć. Do miski dodałam musztardę i pokrojone na mniejsze kawałki pomidorki. Dolałam olej i wymieszałam, żeby smaki się połączyły. Zmieliłam pieprz i wrzuciłam roszponkę. Delikatnie, ale dokładnie wymieszałam z dressingiem. Sałatka gotowa do podania.
Smacznego!
czwartek, 21 marca 2013
Hawajska sałatka z makaronem.
Moja wariacja na temat sałatki hawajskiej.
Bardzo smaczna, bardzo szybko się ją robi i jeszcze szybciej znika!
Potrzebujemy:
250g drobnego makaronu
puszka kukurydzy
12 czarnych oliwek z pestką
trochę szczypiorku
puszka plastrów ananasa
płatki chili
sos czosnkowy:
dwa kubki naturalnego jogurtu
łyżka majonezu
4-5 dużych ząbków czosnku
sok z połowy małej cytryny
sól i pieprz
Makaron gotuję w dużej ilości osolonej wody, tak aby był lekko twardawy. Odlewam i od razu płuczę pod zimną wodą. Po opłukaniu mój wrzuciłam na chwilkę do zimnej wody. Makaron do sałatki musi być zimny, inaczej ciepło rozwodni sałatkę. Twardawy musi być dlatego, że wchłonie sos i soki z sałatki, więc zmięknie.
W pojemniczku lub misce przygotowuję czosnkowy sos. Mieszam jogurt z majonezem, sokiem z cytryny, solą i pieprzem oraz wcieram na drobnej tarce obrane ząbki czosnku. Dokładnie mieszam.
Ananasa odcedzam i kroję plastry na około centymetrowe kawałki. Oliwki przecinam na pół, usuwam pestki i kroję w paseczki. Szczypiorek siekam drobno. Kukurydzę płuczę pod bieżącą wodą.
Wszystkie składniki mieszam w misce z porządnie odcedzonym makaronem i polewam sosem. Nie zapominając o dodaniu solidnej szczypty płatków chili. Delikatnie mieszam całość. Musiałam doprawić sporą szczyptą soli. Oczywiście jak wiecie, wszystkiego trzeba próbować i doprawiać według własnego uznania.
Podawać w miarę możliwości jak najszybciej po przygotowaniu, bo z każdą chwilą traci na smaku. Gdy wstawimy sałatkę do lodówki i będziemy jeść następnego dnia trzeba ją będzie doprawić.
Smacznego! ;))
Bardzo smaczna, bardzo szybko się ją robi i jeszcze szybciej znika!
Potrzebujemy:
250g drobnego makaronu
puszka kukurydzy
12 czarnych oliwek z pestką
trochę szczypiorku
puszka plastrów ananasa
płatki chili
sos czosnkowy:
dwa kubki naturalnego jogurtu
łyżka majonezu
4-5 dużych ząbków czosnku
sok z połowy małej cytryny
sól i pieprz
Makaron gotuję w dużej ilości osolonej wody, tak aby był lekko twardawy. Odlewam i od razu płuczę pod zimną wodą. Po opłukaniu mój wrzuciłam na chwilkę do zimnej wody. Makaron do sałatki musi być zimny, inaczej ciepło rozwodni sałatkę. Twardawy musi być dlatego, że wchłonie sos i soki z sałatki, więc zmięknie.
W pojemniczku lub misce przygotowuję czosnkowy sos. Mieszam jogurt z majonezem, sokiem z cytryny, solą i pieprzem oraz wcieram na drobnej tarce obrane ząbki czosnku. Dokładnie mieszam.
Ananasa odcedzam i kroję plastry na około centymetrowe kawałki. Oliwki przecinam na pół, usuwam pestki i kroję w paseczki. Szczypiorek siekam drobno. Kukurydzę płuczę pod bieżącą wodą.
Wszystkie składniki mieszam w misce z porządnie odcedzonym makaronem i polewam sosem. Nie zapominając o dodaniu solidnej szczypty płatków chili. Delikatnie mieszam całość. Musiałam doprawić sporą szczyptą soli. Oczywiście jak wiecie, wszystkiego trzeba próbować i doprawiać według własnego uznania.
Podawać w miarę możliwości jak najszybciej po przygotowaniu, bo z każdą chwilą traci na smaku. Gdy wstawimy sałatkę do lodówki i będziemy jeść następnego dnia trzeba ją będzie doprawić.
Smacznego! ;))
niedziela, 17 marca 2013
Tradycyjna sałatka jarzynowa z majonezem.
Idealna na Wielkanoc oraz inne święta, ale jak widać także na dni
powszednie. Sprawdza się na urodzinach, a nawet na wyjazdach. Zdarzyło
mi się parę razy wieźć przez pół Polski spory pakunek obłożony wkładami do turystycznej lodówki. Zajadają się nią wszyscy.
Sałatkę robimy na tyle rzadko, że zawsze robi się jej dużo. Oczywiście jest tak pyszna, że każda ilość znika ekspresowo. My od trzech dni nie jemy w sumie nic innego.
Składników jest więc dużo, ale można zrobić tylko z połowy. Przy sałatce zawsze pracujemy całą rodzinką, więc pracy nie wydaje się tak dużo. Na mnie zazwyczaj przypada krojenie marchewki, pietruszki i selera, mama zajmuje się ziemniakami, a ukochany sieka ogórki. Do tego dużo śmiechu i ani się człowiek obejrzy, a tam wyrosła góra sałatki!
Potrzebujemy:
osiem dużych marchewek
pięć średnich korzeni pietruszki
dużego selera
600g małych kiszonych ogórków
około 1,5kg ziemniaków
paczuszka 7g suszonej natki pietruszki
dwie puszki groszku
duży słoik ulubionego majonezu około 800ml
sól
kolorowy pieprz
odrobina oliwy i cukru
Marchew z pietruszką myję i obieram, kroję na mniejsze, w miarę jednakowej wielkości kawałki i wrzucam do osolonego wrzątku z dodatkiem łyżki oliwy lub plasterkiem masła oraz szczyptą cukru. Pozwoli to naszemu organizmowi łatwiej przyswoić beta karoten zawarty w marchwi. Seler kroję tylko na cztery, bo bardzo szybko mięknie i wyjmuję go zanim marchew i pietruszka zmiękną. Nie wylewam pozostałego wywaru, bo wychodzi na nim wyborny krupnik.
Obrane ziemniaki gotuje osobno w lekko osolonej wodzie. Gdy mamy pewność, że są ładne najlepiej jest je gotować w łupinie. Wtedy nie solimy wody.
Gdy wszystkie warzywa są miękkie odstawiamy je do całkowitego ostygnięcia.
Nie dodaję cebuli, bo wtedy sałatka się szybciej psuje. Lubię za to na talerzu posypać ja szczypiorkiem. Przy okazji zbliżającej się Wielkanocy przyjemnie jest ja zajadać z dodatkiem chrzanu.
Dla urozmaicenia konsystencji można również drobno posiekać twarde, niezbyt słodkie jabłko.
Smacznego! ;))
Sałatkę robimy na tyle rzadko, że zawsze robi się jej dużo. Oczywiście jest tak pyszna, że każda ilość znika ekspresowo. My od trzech dni nie jemy w sumie nic innego.
Składników jest więc dużo, ale można zrobić tylko z połowy. Przy sałatce zawsze pracujemy całą rodzinką, więc pracy nie wydaje się tak dużo. Na mnie zazwyczaj przypada krojenie marchewki, pietruszki i selera, mama zajmuje się ziemniakami, a ukochany sieka ogórki. Do tego dużo śmiechu i ani się człowiek obejrzy, a tam wyrosła góra sałatki!
Potrzebujemy:
osiem dużych marchewek
pięć średnich korzeni pietruszki
dużego selera
600g małych kiszonych ogórków
około 1,5kg ziemniaków
paczuszka 7g suszonej natki pietruszki
dwie puszki groszku
duży słoik ulubionego majonezu około 800ml
sól
kolorowy pieprz
odrobina oliwy i cukru
Marchew z pietruszką myję i obieram, kroję na mniejsze, w miarę jednakowej wielkości kawałki i wrzucam do osolonego wrzątku z dodatkiem łyżki oliwy lub plasterkiem masła oraz szczyptą cukru. Pozwoli to naszemu organizmowi łatwiej przyswoić beta karoten zawarty w marchwi. Seler kroję tylko na cztery, bo bardzo szybko mięknie i wyjmuję go zanim marchew i pietruszka zmiękną. Nie wylewam pozostałego wywaru, bo wychodzi na nim wyborny krupnik.
Obrane ziemniaki gotuje osobno w lekko osolonej wodzie. Gdy mamy pewność, że są ładne najlepiej jest je gotować w łupinie. Wtedy nie solimy wody.
Gdy wszystkie warzywa są miękkie odstawiamy je do całkowitego ostygnięcia.
Na drobną kostkę kroję marchew, selera i pietruszkę. Ziemniaki traktuję sitkiem do krojenia warzyw, jest o wiele szybciej, a i kosteczka wychodzi zgrabna. Moje jest z tych z mniejszymi oczkami, ale każdy lubi inną fakturę sałatki. Wszystko wrzucam do dużej miski. Umyte i pokrojone w kostkę ogórki wkładam
do osobnej miseczki i odlewam z nich cały sok, by nie rozwodnił sałatki. Dodaję do reszty warzyw. Posypuję suszona pietruszką, która absorbuje nadmiar wilgoci w sałatce. Doprawiam solą i pieprzem, mieszam
stopniowo dodaję majonez. Łatwo jest przesadzić z jego ilością, a wtedy sałatka nie wychodzi zbyt dobra. Gdy majonezu jest w sam raz, dodajemy opłukany pod zimną wodą i odsączony na sicie groszek. Delikatnie mieszamy. Jeśli dodamy go przed majonezem, kuleczki mogą zostać rozgniecione, a tak to wiele
z nich ma szanse się uratować. Bardzo ważna jest konsystencja sałatki. Nie może być przecież jedną, wielką ciapą.
Sałatkę przekładam do plastikowych pojemniczków lub do słoików i szczelnie zamykam. Przechowujemy ją oczywiście w lodówce.do osobnej miseczki i odlewam z nich cały sok, by nie rozwodnił sałatki. Dodaję do reszty warzyw. Posypuję suszona pietruszką, która absorbuje nadmiar wilgoci w sałatce. Doprawiam solą i pieprzem, mieszam
stopniowo dodaję majonez. Łatwo jest przesadzić z jego ilością, a wtedy sałatka nie wychodzi zbyt dobra. Gdy majonezu jest w sam raz, dodajemy opłukany pod zimną wodą i odsączony na sicie groszek. Delikatnie mieszamy. Jeśli dodamy go przed majonezem, kuleczki mogą zostać rozgniecione, a tak to wiele
z nich ma szanse się uratować. Bardzo ważna jest konsystencja sałatki. Nie może być przecież jedną, wielką ciapą.
Nie dodaję cebuli, bo wtedy sałatka się szybciej psuje. Lubię za to na talerzu posypać ja szczypiorkiem. Przy okazji zbliżającej się Wielkanocy przyjemnie jest ja zajadać z dodatkiem chrzanu.
Dla urozmaicenia konsystencji można również drobno posiekać twarde, niezbyt słodkie jabłko.
Smacznego! ;))
piątek, 8 marca 2013
Lekko ciepła sałatka z roszponką, groszkiem i zieloną fasolką.
Tak bardzo chce nam się wiosny i świeżych produktów, ale jeszcze chwilkę trzeba sobie radzić z tym co jest dostępne. Oto jeden z moich sposobów na zaklinanie wiosny ;).
Potrzebujemy:
duża garść roszponki
szklanka mrożonego groszku
około 3/4 szklanki mrożonej zielonej fasolki
szczypta suszonego tymianku lub mięta
dwa średnie ząbki czosnku
szczypta płatków chili
sól morska
pieprz
sok z cytryny
olej rzepakowy lub oliwa
Groszek i fasolkę wrzucam do niewielkiej ilości wrzątku z dodatkiem odrobiny soli i tymianku, gotuję pod przykryciem aż zmiękną. Trwa to tylko kilka minut. Odlewam pozostałą wodę i stawiam garnek na mały płomień, tak by ledwo podgrzewał. Dolewam trochę oliwy, wcieram czosnek i dodaję sok z cytryny do smaku. Doprawiam solą i pieprzem. Dodałam sporo soli, pieprzu i cytryny, ale stopniowo i ciągle próbowałam. Wydaje się tego dużo, ale groszek jest bardzo słodki. Gdy smak nam odpowiada zdejmujemy garnek z ognia, aby przestygło i zabieramy się do przygotowania roszponki. Dokładnie myjemy pod bieżącą wodą, ja również odrywam korzonki, ale nie jest to konieczne. Wrzucam liście do miseczki, przekładam na nie już lekko ostudzony groszek z fasolką, tak by nie zwiędły. Wrzucam szczyptę płatków chili i delikatnie mieszam.
Sałatka jest wyśmienita sama w sobie, ale sprawdza się również jako dodatek to smażonych ziemniaków, ale o tym później...
Smacznego! ;))
Potrzebujemy:
duża garść roszponki
szklanka mrożonego groszku
około 3/4 szklanki mrożonej zielonej fasolki
szczypta suszonego tymianku lub mięta
dwa średnie ząbki czosnku
szczypta płatków chili
sól morska
pieprz
sok z cytryny
olej rzepakowy lub oliwa
Groszek i fasolkę wrzucam do niewielkiej ilości wrzątku z dodatkiem odrobiny soli i tymianku, gotuję pod przykryciem aż zmiękną. Trwa to tylko kilka minut. Odlewam pozostałą wodę i stawiam garnek na mały płomień, tak by ledwo podgrzewał. Dolewam trochę oliwy, wcieram czosnek i dodaję sok z cytryny do smaku. Doprawiam solą i pieprzem. Dodałam sporo soli, pieprzu i cytryny, ale stopniowo i ciągle próbowałam. Wydaje się tego dużo, ale groszek jest bardzo słodki. Gdy smak nam odpowiada zdejmujemy garnek z ognia, aby przestygło i zabieramy się do przygotowania roszponki. Dokładnie myjemy pod bieżącą wodą, ja również odrywam korzonki, ale nie jest to konieczne. Wrzucam liście do miseczki, przekładam na nie już lekko ostudzony groszek z fasolką, tak by nie zwiędły. Wrzucam szczyptę płatków chili i delikatnie mieszam.
Sałatka jest wyśmienita sama w sobie, ale sprawdza się również jako dodatek to smażonych ziemniaków, ale o tym później...
Smacznego! ;))
sobota, 23 lutego 2013
Aromatyczny ryż i lekka sałatka.
Fast food w mojej wersji, i to jakiej! Szybko wcale nie musi być niezdrowo! Przygotowanie nie zajmuje więcej niż 15 minut ;). Przekonajcie się sami.
Potrzebujemy:
100g ryżu Basmati
łyżka curry (warto sprawdzić czy mieszanka zwiera sól, by nie przesolić!)
łyżka słodkiej papryki
szczypta soli
sałatka:
kilka liści kapusty pekińskiej
duża garść listków rukoli
sześć czarnych oliwek z pestkami
średni pomidor
duża łyżka ziarnistej musztardy
trzy łyżki oliwy z suszonych pomidorów lub oliwy z oliwek
pieprz
Do garnka ze spora ilością gorącej wody (nawet 3:1) wrzucam przyprawy i sól. Mieszam, aż się rozpuści i dorzucam ryż. Mieszam i zostawiam na niewielkim ogniu, tak by lekko bulgotało. Co jakiś czas mieszam i próbuję, zazwyczaj wystarczy 10 minut i ryż jest miękki. Odcedzam ryż na sicie i z powrotem wrzucam go garnka by nie ostygł. Jednak kiedy ryż zaczyna się gotować, przystępuję do przygotowywania pysznej sałatki. Oparzam pomidora, obieram ze skórki i kroję w kosteczkę. Oliwki tnę wzdłuż, przekręcam by oddzielić od pestki, ostrożnie oddzielam pestkę i kroję oliwki w paseczki. (Mogą też być oliwki bez pestek, jednak gdy raz spróbujecie tych z pestką, Wasze kubki smakowe oszaleją i nigdy nie będziecie chcieli już tych bez pestek! Tak było ze mną.) Liście kapusty pekińskiej i rukoli myję, osuszam i tnę w paski. Pokrojone składniki wrzucam do miski razem z dużą łyżką musztardy ziarnistej i oliwą, mieszam, a w razie potrzeby dodaję pieprz do smaku. Nie solę, bo oliwki i musztarda są dosyć słone. Gotowe!
Dużo mieszania mi wyszło ;))
W sam raz na leniwą kolację, smacznego! ;)
Potrzebujemy:
100g ryżu Basmati
łyżka curry (warto sprawdzić czy mieszanka zwiera sól, by nie przesolić!)
łyżka słodkiej papryki
szczypta soli
sałatka:
kilka liści kapusty pekińskiej
duża garść listków rukoli
sześć czarnych oliwek z pestkami
średni pomidor
duża łyżka ziarnistej musztardy
trzy łyżki oliwy z suszonych pomidorów lub oliwy z oliwek
pieprz
Do garnka ze spora ilością gorącej wody (nawet 3:1) wrzucam przyprawy i sól. Mieszam, aż się rozpuści i dorzucam ryż. Mieszam i zostawiam na niewielkim ogniu, tak by lekko bulgotało. Co jakiś czas mieszam i próbuję, zazwyczaj wystarczy 10 minut i ryż jest miękki. Odcedzam ryż na sicie i z powrotem wrzucam go garnka by nie ostygł. Jednak kiedy ryż zaczyna się gotować, przystępuję do przygotowywania pysznej sałatki. Oparzam pomidora, obieram ze skórki i kroję w kosteczkę. Oliwki tnę wzdłuż, przekręcam by oddzielić od pestki, ostrożnie oddzielam pestkę i kroję oliwki w paseczki. (Mogą też być oliwki bez pestek, jednak gdy raz spróbujecie tych z pestką, Wasze kubki smakowe oszaleją i nigdy nie będziecie chcieli już tych bez pestek! Tak było ze mną.) Liście kapusty pekińskiej i rukoli myję, osuszam i tnę w paski. Pokrojone składniki wrzucam do miski razem z dużą łyżką musztardy ziarnistej i oliwą, mieszam, a w razie potrzeby dodaję pieprz do smaku. Nie solę, bo oliwki i musztarda są dosyć słone. Gotowe!
Dużo mieszania mi wyszło ;))
W sam raz na leniwą kolację, smacznego! ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












