Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tofu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tofu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 lutego 2019

Najlepsza tofucznica z pomidorem.

Minął szmat czasu od ostatniego wpisu na blogu. W moim życiu bardzo wiele rzeczy się pozmieniało, jedne na lepsze inne na gorsze. Jednak z całą pewnością mogę przyznać, że brakowało mi mojego małego blogowego gotowania. Mam świadomość, że tak długa przerwa w publikowaniu przy ogromie wspaniałych blogów to duże ryzyko. Pewnie niewielu z Was o mnie pamięta, ale postanowiłam spróbować. Będę robić swoje, a jeśli Wam się spodoba to będzie mi bardzo przyjemnie! :) Dajcie czasem znać czy ze mną jesteście.

Na pierwszy ogień idzie tofucznica. Moja pani dietetyk zaleciła mi przejście na ścisły weganizm z wykluczeniem glutenu. Najlepszą dla mnie dietą ma być pescoweganizm bez glutenu właśnie. O szczegółach pewnie rozpiszę się innym razem. Czasem jest mi naprawdę ciężko by zjeść cokolwiek, muszę się na nowo uczyć komponować dania. Zwykle rano zjadłabym kanapkę lub wbiłabym trzy jajka na patelnię z odrobiną masła i po wszystkim, ale nie teraz...



Na porcję dla mnie użyłam:

paczka tofu z bazylią
jeden mniejszy pomidor
odrobina tłuszczu kokosowego lub rzepakowego
pieprz i sól kala namak do smaku

Na odrobinie oleju poddusiłam pokrojonego w kostkę pomidora, tak żeby się ładnie rozpadał. W międzyczasie w miseczce rozdrobniłam widelcem bazyliowe tofu. Przerzuciłam je na patelnię, doprawiłam pieprzem i sporą ilością drobnej czarnej soli kala namak. Smażyłam chwilkę do uzyskania ulubionej konsystencji. I gotowe!

Nigdy nie byłam fanką tofucznicy, nigdy mi nie smakowała. Zdradzę Wam sekret mojego ideału.

  • Sól kala namak robi tutaj niesamowitą robotę, a mianowicie robi ją jej niesamowity jajeczny aromat. Nie jest droga, a zmienia smak tofucznicy tak że zaciekli jajkożercy byli zachwyceni.
  • Bazyliowe tofu. Ze zwykłym tak dobra nie wychodzi. Zwykłe jest za suche no i totalnie bez smaku! Tu kompozycja bazylii, aromatu kala namak i pomidorka to jest to!

Muszę przyznać, że zdjęć to ja robić nie umiem, ale za to całkiem nieźle gotuję! Trzymajcie się ciepło kochani! Smacznego!

Wasza Ewelina.

piątek, 7 sierpnia 2015

Marynowane tofu.

W taki upał zachciało mi się siedzieć w kuchni. Za te litry potu była nagroda, najpyszniejsza ostatnio :)

Było jeszcze zimno kiedy udało mi się zaciągnąć Narzeczonego na azjatyckie pierogi na parze. Zakochałam się w sosie do maczania i tak oto próbowałam odtworzyć ten idealny smak!

Na szczęście pisząc post mogę moczyć stopy w lodowatej i pachnącej lawenda wodzie..




Dla jednej osoby:

łyżka oleju rzepakowego
duży ząbek czosnku
pół ostrej papryczki razem z pestkami
dwie łyżeczki jasnego sezamu
dwie łyżeczki cukru
dwie łyżki ciemnego sosu sojowego
cztery łyżki octu ryżowego 5%
szczypta soli

kostka naturalnego tofu
makaron soba

W małym garnuszku, na małym ogniu do łyżki oleju wrzuciłam posiekany czosnek, drobno posiekaną chilli i szczyptę soli. Kiedy zaczęły ładnie skwierczeć, a czosnek zrobił się półprzezroczysty dodałam sezam i cukier. Ciągle mieszając by nic się nie przypaliło, czekałam aż sezam zacznie pachnieć i lekko się zarumieni. Dodałam sos sojowy i ocet ryżowy. Przy dodawaniu octu lepiej się odsunąć od garnka by nie wdychać drażniących oparów. Miksturę gotowałam przez chwilę by się zredukowała.

Do jeszcze ciepłej marynaty wrzuciłam tofu pokrojone w około półcentymetrowe plastry. Delikatnie wymieszałam by kawałki dobrze pokryły się marynatą, ale jednocześnie nie pokruszyły. Zdjęłam z palnika i zostawiłam na jakieś 15 minut, by tofu wchłonęło maksymalną ilość pysznej marynaty. W tym czasie ugotowałam makaron soba. Robi się bardzo szybko, więc trzeba na niego uważać. Byłoby równie smaczne z ryżem lub duszonymi warzywami. Garnek z tofu postawiłam z powrotem na płomień by się podgrzało. Gdy marynata się zagotowała to wyjęłam z niej tofu i wrzuciłam ugotowany makaron. Wyłożyłam na talerz pokryte sosem kluski i na górę położyłam kawałki zamarynowanego, jeszcze ciepłego tofu.

Oczywiście uważajcie z chilli, ja lubię bardzo ostre rzeczy i lepiej na początek dodać mniej :)

Smacznego! <3