Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orzeszki ziemne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Orzeszki ziemne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 listopada 2013

Krem orzechowo-kakaowy.

Kto nie kocha kremów czekoladowych z orzechami?  Domowe są jednak najlepsze.
Ten jest mega prostą i tańszą wersją tych sklepowych.


Na około 800ml kremu:

300ml orzechów ziemnych
200ml orzechów laskowych
250ml mleka 2%
dwie łyżki płynnego miodu
dwie łyżki gorzkiego kakao
dwie łyżki delikatnego oleju

Nie jest zbyt słodki, więc duża część z Was może dołożyć miodu :). Pierw jednak warto spróbować takiego.

Wszystkie składniki włożyłam do malaksera, nastawiałam na pełną moc i miksowałam. Robiłam to trzy razy, bo maszynie opornie szło. W końcu zrobił się lśniący, gęsty z niewielkimi kawałkami orzechów. Niebo...

Smacznego! ;)

poniedziałek, 8 lipca 2013

Babeczki z masłem orzechowym i czekoladą.

Na przekór wszystkiemu miałam ochotę na babeczki bez owoców. Wiadomo, że sezon i trzeba korzystać ale dziś miałam ochotę zgrzeszyć ;). Do tego walała mi się po domu resztka orzeszków, a że lubię robić coś z tego co już mam w domu to do dzieła! Jak pewnie zauważycie to babeczki są wegańskie, co podwójnie mnie cieszy... Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i jadłam jeszcze ciepłe. Wyszły puszyste w środku, wilgotne i jakby lekko lepkie za sprawą masła orzechowego. No i ten chrupiący wierzch, moje małe niebo ;).


Proporcje na 12 babeczek:

zrobiłam domowe masło orzechowe, wychodzi pięć łyżek i jest lekko płynne. Celowo takie jest, bo do babeczek nie dodaję więcej tłuszczu. Tak więc:

150ml wyłuskanych orzeszków ziemnych
sześć dużych łyżek delikatnego oleju
duża szczypta soli morskiej

Całość potraktowałam malakserem i gotowe. Zawsze zostawiam małe kawałeczki orzechów. Wzbogacają konsystencję całości.

dwie szklanki mąki pszennej typu 650
pół szklanki cukru trzcinowego
łyżeczka proszku do pieczenia
łyżeczka sody
piętnaście słodzików
szklanka zimnej wody

50g deserowej czekolady


Do miski wsypałam suche składniki, dodałam do nich drobno posiekaną czekoladę. Można ją również utrzeć na grubej tarce, tak będzie szybciej. Słodzik rozpuściłam w łyżce gorącej wody, którą proporcjonalnie odjęłam z planowanej szklanki wody. Wymieszałam suche składniki i wlałam wodę. Po dokładnym wymieszaniu wychodzi lekko lepkie, ale bardzo przyjemne ciasto. Łatwo je się nakłada do foremek, które zrobiłam z papieru do pieczenia. Inaczej do zwykłych papilotek babeczki bardzo mocno by się przykleiły. Chcąc tego uniknąć i nie musieć dodawać więcej oleju do przepisu wykorzystałam papier. Wycięłam z niego około 13cm kwadraty i je umieściłam w formie do pieczenia. Nakładałam po około półtorej łyżki ciasta.

Piekłam przez 15 minut w temperaturze 180 stopni, na środkowej półce bez termoobiegu. 

Po upieczeniu bez problemu dają się obrać z papierka ;).

Smacznego!

niedziela, 16 czerwca 2013

Indyjska surówka z kapusty.

Kilka dni temu wpadła mi w ręce gazetka reklamowa z Kuchni Lidla "Niewiele zachodu w kuchni Dalekiego Wschodu". Zaintrygował mnie w niej przepis guru smaku Pascala. Postanowiłam wypróbować i muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona. Są to znajome smaki w mi dotąd nieznanym połączeniu.


oryginalny przepis zawiera:

1/4 białej kapusty
dwie łyżki oliwy
łyżeczka gorczycy
łyżeczka curry
pół łyżeczki kminku
cztery łyżki octu ryżowego
sok z połowy cytryny
łyżka miodu
dwie marchewki pocięte w cienkie słupki
50g orzeszków ziemnych
sól i pieprz

Oczywiście musiałam lekko zmodyfikować przepis i użyłam troszkę więcej octu jabłkowego oraz nie dodawałam miodu, bo sałatka i tak jest mocno słodka. Marchewkę za to utarłam, a nie bawiłam się w siekanie. Samej kapusty miałam około 700g.

Z kapusty odrzuciłam pierwsze liście i przekroiłam ją na cztery tak, by w każdej z części był głąb. Przez to podczas szatkowania nie będzie się rozpadała. Moją potraktowałam szatkownicą, ale myślę że spokojnie można ją cienko posiekać lub użyć robota z funkcją szatkowania.
Na suchej patelni uprażyłam orzeszki ziemne, co chwilę je przerzucałam by się nie przypaliły. Wrzuciłam je do robota i pokruszyłam. Na tej samej patelni rozgrzałam oliwę i do niej wrzuciłam gorczycę. Od razu zaczęła ciemnieć więc dodałam kminek i proszek curry. Zamieszałam i gdy zaczęło mocno pachnieć zdjęłam z ognia. Wtedy wlałam ocet, który na jeszcze bardzo gorącej patelni od razu zaczął parować. Należy uważać by opary nie poleciały na twarz, bo to nic przyjemnego. Dodałam sok z cytryny, sporo drobnej morskiej soli, świeżo mielony pieprz i pokruszone orzeszki. Wymieszałam dressing i wrzuciłam do niego uprzednio utartą na drobnej jarzynowej tarce marchew. Po wymieszaniu i nadal na patelnię wrzuciłam poszatkowaną kapustę. Mieszałam tak by cała pokryła się aromatycznym dressingiem. Przy cieple z patelni łatwiej będzie jej przejść wszystkimi smakami. Surówkę przełożyłam do szklanej miski, bo plastikowa od razu złapie kolor i będzie ciężko ją domyć. Nakryłam talerzykiem i odstawiłam na minimum dwie godziny by się przegryzła.

Po tym czasie surówka jest nadal chrupka, ale cudownie aromatyczna. Bardzo nam smakowała z kuskusem z pieczarkami i koperkiem oraz starą, dobrą mizerią.

Smacznego! ;))

wtorek, 11 czerwca 2013

Ciasteczka z masłem orzechowym.

Od dłuższego czasu korciło mnie by zrobić coś słodkiego z masłem orzechowym. To idealne połączenie słodkiego wypieku z lekko wyczuwalną słoną nutą i cudownym aromatem orzeszków.


Na 30 ciasteczek:

170g zimnej margaryny
3/4 szklanki trzcinowego cukru
dwie szklanki mąki pszennej typu 650
dwie łyżeczki proszku do pieczenia
pięć dużych łyżek masła orzechowego

Miękką margarynę z cukrem utarłam tak jak robi się to w przypadku ucieranej babki. Nie przejmowałam się, że cukier się całkowicie nie rozpuścił. Po upieczeniu pięknie błyszczy na ciastkach. Do utartego tłuszczu z cukrem dodałam mąkę, sól i proszek. Te składniki wcierałam w słodki tłuszcz za pomocą łyżki. Chwilkę to trwa, ale jest to iście terapeutyczne zajęcie. Masa jest dosyć sypka i właśnie teraz należy dodawać masło orzechowe. Przyjęła pięć solidnych łyżek, aż dało się zrobić kuleczki. Moje masło było domowej roboty, lekko ziarniste co wzbogaca konsystencję ciastek.

Z powstałej masy nabierałam łyżeczkę i formowałam z niej kulki wielkości małego orzecha włoskiego. Podobnej wielkości jak w przepisie na ciasteczka kawowe w czekoladzie. Od razu je rozpłaszczałam na grubość około pół centymetra. Na brzegach mogą lekko pękać, ale to tylko doda im uroku. Wstawiłam je na chwile do lodówki, żeby się schłodziły. Przez co po upieczeniu będą bardziej kruche.

Na dużej blasze wyłożonej papierem do pieczenia ułożyłam dwadzieścia placuszków w równych odstępach. Można piec po piętnaście sztuk to będą dwie równe partie. Piekłam je w 180 stopniach bez termoobiegu na środkowej półce przez 13 minut. Czekałam, aż tylko brzegi lekko zaczną się rumienić. Warto też zerknąć pod spód jednego ciastka, powinien być ładnie rumiany i wyraźnie ciemniejszy niż wierzch. Ciastka były miękkie, więc przydała mi się do zdejmowania staruszka szpatułka do tortu. Równie dobrze można użyć zwykłego noża do masła. Przełożyłam je na cienką blaszkę, ale lepiej użyć kratki. Ciastka muszą ostygnąć by nabrać chrupkości. Takie ciastka łatwo przepiec i wtedy powstają sucharki.

Przez masło orzechowe ostudzone ciasteczka są jakby lekko ciągnące, gumiaste w środku. To nie wina niedopieczenia ;).

Smacznego!